Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Każda chwila twojego życia to moment spotkania z tą miłującą cię Obecnością"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

U PROGU DNIA - Lekarstwo na strach przed śmiercią

U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 17. 11. 2021 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
(Środa – 33 tyg. zwykłego; Wspomnienie św. Elżbiety Węgierskiej, zakonnicy; Czyt.: 2 Mch 7, 1. 20 – 31; Łk 19, 11 – 28)

LEKARSTWO NA STRACH PRZED ŚMIERCIĄ


Szczęść Boże – wszystkim!

Tegoroczny listopad, miesiąc szczególnej pamięci o zmarłych, jest wyjątkowy.

Już za trzy dni – wielki dzień dla Śląska i całej Ojczyzny: uroczystość beatyfikacji syna śląskiej ziemi, księdza Jana Machy. Zginął 3 grudnia 42 roku, zgilotynowany przez Niemców w katowickim więzieniu przy ulicy Mikołowskiej, kwadrans po północy. Za wiarę i za polskość. W liście do rodziców napisał: „Nie myślałem, że ten wyrok tak spokojnie przyjmę... ”

Czy można nie bać się śmierci, która zagląda ci w oczy?

Akurat dzisiaj, w pierwszym czytaniu, zadziwia nas przykładem podobnej odwagi matka Machabejska, która przeżywszy śmierć męczeńską swoich sześciu synów, zachęca najmłodszego do bohaterstwa takimi słowami: „Synku, zlituj się... W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata... i wychowałam aż do tych lat... Proszę cię, spojrzyj na niebo i na ziemię! (…) Popatrz! Z niczego stworzył je Bóg! Nie obawiaj się więc tego oprawcy, ale przyjmij śmierć, abym w czasie zmiłowania odnalazła cię razem z braćmi!”. (por.: 2 Mch 7,1.20-31)

Słowa te przypomniały mi relację kapelana więziennego, księdza Joachima Beslera, który zanotował, jakie były ostatnie chwile życia ks. Machy: „Pamiętam, – pisał ksiądz Besler – jak prowadzono księdza Machę... i jak podniósł po raz ostatni oczy ku gwiaździstemu niebu, a potem znikł w drzwiach śmierci...”

Ksiądz Jan idąc na ścięcie, modlił się. Świadczy o tym właśnie ten gest. Spojrzenie w niebo. On był już sercem po tamtej stronie, w Domu Ojca, jak też wyraził to dosłownie w ostatnim liście: „Kochani Rodzice! (…) Kiedy ten list będziecie czytać, już mnie nie będzie między żyjącymi... Przebaczcie mi wszystko! Idę przed Wszechmocnego Sędziego... Ufam, że mnie przyjmie! Dziękuję za wszystko! Do widzenia tam w górze...!”

Takie listy piszą święci...

Zaraz po zaaresztowaniu ks. Jan wylądował w więzieniu znanym z okrutnych tortur – w Mysłowicach. Kiedy go tam mocno skatowano, zanotował na kartce modlitwę, w której prosił Boga, by mógł stanąć u wrót nieba razem ze swoim prześladowcą. Kartka wpadła w ręce oprawcy. Komentarz Niemca był krótki: „To święty, albo idiota.”

Świętość księdza Jana do momentu prześladowań pozostawała ukryta. Podczas pierwszych wizyt kolędowych w pierwszej parafii, w Rudzie Śląskiej, zdał sobie sprawę z ogromu dramatów, jakie przeżywają parafianie. W wielu rodzinach, szczególnie w tych, w których żywe były tradycje powstańcze, kogoś zabrakło – jedni zostali rozstrzelani, inni aresztowani czy wywiezieni do obozów koncentracyjnych albo wcieleni do niemieckiego wojska. Nie mógł być obojętny. Jak to potem pięknie wyraził jego kolega, ksiądz Konrad Szweda – „obudził się w nim franciszkański duch jałmużnika. Zbiera datki, przekazuje zapomogi, pociesza opuszczone matki i biedne dzieci. Swą dobrocią zaraża innych. Znajduje pomocników. Akcja zatacza coraz szersze kręgi.”

Nikt nie przypuszczał, że akcja pomocy głodującym w czasie wojny rodzinom, w samej Rudzie Śląskiej ogarnie aż 4 tysiące mężczyzn, w tym wielu harcerzy. Dopiero śmierć kapłana pokazała pełny blask tego brylantu.

Gdyby ktoś mnie zapytał, o co warto prosić – w sobotę – naszego nowego błogosławionego księdza Jana (zwłaszcza w tych trudnych czasach!), to wskazałbym dwie rzeczy: o wiarę w niebo i o miłość bliźniego.

Łatwiej jest kochać i poświęcać się bliźniemu, gdy umierając – możemy sobie powiedzieć:

Do zobaczenia w niebie!

Dobrego dnia! – ks. Stefan Czermiński.


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


DMC Firewall is a Joomla Security extension!