Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Po każdym upadku pamiętaj, że On czeka, że kiedy ty wracasz i przepraszasz Go, przynosisz Mu radość, bo pozwalasz Mu kochać siebie przez przebaczenie"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

U PROGU DNIA - AKUMULATORY MIŁOŚCI

U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 1. 12. 2021 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
(Środa – 1 tygodnia Adwentu; Czyt.: Iz 25, 6 – 10a; Mt 15, 29 – 37.)

CZY WIESZ, GDZIE MOŻNA ZASILIĆ AKUMULATORY MIŁOŚCI BLIŹNIEGO ?

Szczęść Boże – wszystkim!

Rozpoczęliśmy czas Adwentu, czas urokliwych Mszy roratnich, rozświetlonych ognikami lampionów. Porozmawiajmy zatem o skarbie tych Mszy świętych, o Eucharystii. Zwłaszcza, że kieruje nas ku niej dzisiejsza Ewangelia, opowiadająca o cudzie rozmnożenia chleba.

Czy Msza św. jest dla nas ważna? Czy mogę bez niej żyć?

Kiedy wpatrywałem się w scenę, jaka rozegrała się nad Jeziorem Galilejskim; gdy wszedłem w emocje wielkiego, rozradowanego tłumu słuchaczy, nakarmionych smacznym, świeżym chlebem... przypomniały mi się wypowiedzi autorki filmu poświęconego postaci księdza Jana Franciszka Machy.

Choć mówiłem o nim ostatnio, z okazji jego beatyfikacji, to trudno znów do niego nie nawiązać, skoro pojutrze, 3 grudnia, przypada dokładna, rocznica jego śmierci !!! 79 !!!

Film nosi tytuł „Bez jednego drzewa las lasem pozostanie”, a jego twórczyni to pani Dagmara Drzazga. Niewątpliwie to Opatrzność Boża posłużyła się jej talentami: dziennikarza śledczego, filmowca i dokumentalisty, aby w tak trudnym dla Kościoła czasie, podarować nam historię kapłana, który w o wiele gorszych okolicznościach niż dzisiaj „zachował się jak trzeba”.

„Szalenie mi zaimponowało to, – dzieliła się reżyserka, opowiadając o kulisach powstawania filmu – że ksiądz Jan był człowiekiem z krwi i kości!” „Do tańca i do różańca!” „Był znakomitym piłkarzem, grał na skrzypcach, miał duże poczucie humoru, świetnie tańczył...” *

„Wielokrotnie się zastanawiałam – kontynuowała pani Dagmara – jak to jest, kiedy młody człowiek, który ma przed sobą całe życie, marzenia, plany, nagle dostaje wiadomość, że za kilka godzin pójdzie na śmierć. Przecież on od 17 lipca (był to rok 1942), czekał na wykonanie wyroku, a zginął cztery i pół miesiąca później, 3 grudnia.”

„Skąd miał taką siłę?” „Z wiary!” – odpowiedziała dziennikarce bez wahania Pani Dagmara i nawiązała do czasu pracy nad filmem: „Chodziłam po jego śladach. Ze wzruszeniem patrzałam na ambonę w kościele św. Józefa, w Rudzie Śląskiej. Ambona ta przetrwała wojnę i stoi tam do dziś. To tam – podczas Eucharystii – stawał ksiądz Jan i z przejęciem głosił kazania...”

Jak to możliwe, aby w ciągu roku porwać za sobą 4 tysiące młodzieży, do pomocy osieroconym rodzinom? „Taki ksiądz” musiał zginąć. Ale czy w ten sposób on, dla nas, nie zmartwychwstał !!!? Czy patrzylibyśmy z taką czcią na gilotynę, odnalezioną przez panią Drzyzgę? Na to narzędzie śmierci, które stało relikwią? Tak, jak patrzymy z miłością na Krzyż...

Czyż nie widać tu ukrytych zarysów wspominanej dziś w Ewangelii sceny znad Jeziora Genezaret, kiedy Jezus, rozdzielając chleb, zapowiada Eucharystię – uobecniającą Jego śmierć krzyżową, dzięki której trafimy do Nieba na wieczną ucztę? Każdy ludzki gest miłości łączy się wewnętrznie z Chrystusem, który po to właśnie przyszedł na ziemię, ażeby obudzić nasze serca do miłości!

Ksiądz Jan Macha, to kapłan, który doświadczając Miłości Chrystusa w Eucharystii, nie chciał Tej Miłości zatrzymać dla siebie, lecz hojnie i z pasją dzielił się Nią z cierpiącymi. Tak jak Chrystus pomagał, pocieszał i nauczał, nie bacząc na niebezpieczeństwa, a potem oddał życie...

Jak wyglądałoby nasze życie bez tych tysięcy ucieleśnień Chrystusowej Miłości... czyli bez księdza Jana Machy, bez Brata Alberta, bez księdza Popiełuszki, i wielu, wielu innych?

Prośmy księdza Jana, aby wyjednał nam łaskę ukochania Eucharystii, w czasie której Chrystus daje siły i światło – do śpieszenia z pomocą bliźniemu!

Dobrego dnia! – ks. Stefan Czermiński

---------------

* Do słów pani Dagmary dodałbym jeszcze dalszą ciekawostkę – o jego ciekawym stosunku do nauki: Ks. Jan był bardzo inteligentny; nie był jednak „kujonem”. Choć zawalił jedną klasę w liceum, to nie z powodu braku zdolności. Już później, na studiach w seminarium miał same najwyższe oceny! Co więcej: zabłysnął pracą magisterską, którą na „UJ-cie” oceniono bardzo wysoko, jako pracę na poziomie doktoratu i zachęcano go do pracy naukowej. Stąd wniosek, że ta wpadka w liceum wydarzyła się z innych przyczyn, niż trudności w nauce. Ks. Jan bardzo mocno udzielał się w sporcie (srebrny medal w piłce ręcznej na mistrzostwach Polski!), a przede wszystkim w pracy społecznej; był główną sprężyną wszystkich przedsięwzięć Akcji Katolickiej. Bardzo też pomagał swoim kolegom i koleżankom w nauce, własne sprawy stawiając na końcu.


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd