Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Pan Bóg musi dopuścić tyle zranień, tyle trudnych chwil, abyś poczuł się słaby i przez to otwarty na łaskę"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

U PROGU DNIA - TAJEMNICA PROMIENNYCH OCZU

U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 4. 11. 2020 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
( Środa 31 tygodnia zwykłego; Wspomn. św. Karola Boromeusza, biskupa; Czyt.: Flp 2,12 – 18; Łk 14, 25 – 33)

TAJEMNICA PROMIENNYCH OCZU

  

Szczęść Boże – wszystkim słuchaczom!

W dzisiejszym pierwszym czytaniu pada stwierdzenie, które spowodowało u mnie lawinę myśli i skojarzeń, a także obudziło pewne pytanie: Co decyduje o pięknie ludzkiej twarzy?

Jest to pytanie skądinąd bardzo banalne i zajmuje głowy ogromnej liczbie kobiet, zwłaszcza... u progu dnia!

A jednak jest to także pytanie dość niepokojące...

Najłatwiejsze skojarzenia z pięknem ludzkiej twarzy prowadzą do krainy kosmetyków i różnych technik maskowania defektów naszej fizjonomii... Stąd zresztą wzięło się słowo: makijaż! Nas jednak interesuje nie to, co szpeci, i co trzeba by ukryć, ale raczej to, co może zachwycić! Co jest piękne! Co należałoby wyeksponować!

Co zatem decyduje o pięknie ludzkiej twarzy?

Posłuchajmy owego zaskakującego zdania, skierowanego przez św. Pawła do jego przyjaciół – do Filipian:

„Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu... jako nienaganne dzieci Boże – pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie!!!

Popatrzmy, jak św. Paweł genialnie ujmuje tu istotę ludzkiego piękna. O pięknie człowieka decydują pełne światła oczy i blask bijący z jego twarzy, która promieniuje głęboką, autentyczną radością. Ten blask, to Nadzieja! To pełne zaufanie Chrystusowi, bez szemrań i powątpiewań. Bo On chroni! On prowadzi! Jemu przecież oddaliśmy nasze grzechy! A zatem, choćby wokół nas było pełno zepsucia i przewrotności, dotrzemy do nieba!

Blask takiej nadziei bił z oczu Jana Pawła II.

Myślę, że takim blaskiem odważnego spojrzenia zachwycał również wspominany dzisiaj biskup Mediolanu, św. Karol Boromeusz, zwłaszcza, gdy szedł boso na czele procesji pokutnej, ulicami swego miasta, ogarniętego epidemią ospy. Stawiał krzyże na placach, aby skazanych na izolację pocieszać i zachęcać do modlitwy. Aby Chrystus uwalniał ich od rozpaczy.

Przypomina mi się historia, jaka wydarzyła się na Jasnej Górze w grupie pielgrzymów, zwiedzających skarbiec. Pewien starszy pan dostrzegłszy w gablocie skromny, niekształtny różaniec, zaczął płakać i łamiącym się głosem powiedział: „To mój różaniec. Oddałem go tu, jako wotum, po wyzwoleniu z obozu. Zrobiłem go z chleba, którego resztę zjadłem. Wiedziałem, że aby pozostać przy życiu, potrzebuję bardziej modlitwy, niż jedzenia. Modliłem się potajemnie. Różaniec dał mi siłę do przetrwania. To była moja kotwica nadziei!”

Celowo przytoczyłem tę historię, aby równocześnie zachęcić do włączenia się do akcji: „Różaniec do granic nieba”, trwającej aż do niedzieli, a polegającej właśnie na różańcu – odmawianym wspólnie w domach, w naszych rodzinach, w intencji naszej Ojczyzny i miłości do budzącego się życia.

Wspólny różaniec to kapitalny sposób na zapalenie światła w naszych sercach! Na budowanie prawdziwych relacji! Na doświadczanie Boga we wspólnocie rodziny! Wszystko to potem odbija się także na naszych twarzach. Warto to sprawdzić: Po wspólnej modlitwie jesteśmy piękniejsi!

Dobrego dnia! – życzy ks. Stefan Czermiński.


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


Our website is protected by DMC Firewall!