Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Po każdym upadku pamiętaj, że On czeka, że kiedy ty wracasz i przepraszasz Go, przynosisz Mu radość, bo pozwalasz Mu kochać siebie przez przebaczenie"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA” - Tajemnica pełni Życia

„U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 14. 03. 2018 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa 4 Tygodnia Wielkiego Postu (Rok B, cykl II)

TAJEMNICA PEŁNI ŻYCIA

Szczęść Boże – wszystkim!

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy bardzo ciekawą wypowiedź Jezusa. Padła ona w trakcie rozmowy, która musiała mieć wysoką temperaturę, bo Jezus bronił się przed Żydami, ponieważ planowali Go zabić za przekroczenie Prawa. Uzdrowił On bowiem chorego człowieka w szabat, łamiąc w ten sposób Prawo, ponieważ – zdaniem faryzeuszów – leczenie ludzi łamało spoczynek szabatu. Zdumiewający jest spokój Jezusa, który, wyraźnie nawiązując do grożącej mu śmierci, mówi o tym, że to On jest źródłem życia. Dlatego wszelkie śmiertelne groźby są w tym kontekście... groteskowe. Zresztą, posłuchajmy:

''Zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie pod sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak również dał to Synowi: mieć życie w sobie''. (J 5, 17-30)

Kiedy słuchamy tych słów, to w pierwszym momencie mogą się nam wydać deklaracją bez pokrycia. Możliwe, że i Żydom tak one brzmiały. Wszak łatwo powiedzieć: „Mam w sobie życie”, „Jestem Życiem”, „Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne”...

Ale co to właściwie znaczy? Jak to rozumieć?

Przeglądając niedawno różne teksty Dróg Krzyżowych trafiłem na małą książeczkę Joanny Bątkiewicz-Brożek o Drodze Krzyżowej słynnego już księdza Dolindo Ruotolo, gdzie znalazłem historię pewnego młodego małżeństwa, któremu urodziła się córeczka w 21 tygodniu, z silnym niedotlenieniem. Rodzice najpierw żyli nadzieją, że z tego wyjdzie, jednak szybko okazało się, że nie ma na to żadnych szans! Całe ich życie wywróciło się do góry nogami. Oboje – świetnie wykształceni, z dobrymi posadami. Teraz jednak ona musiała zrezygnować całkowicie z pracy. Praktycznie przestała wychodzić z domu. A maleńka Zuzia kilkakrotnie była już na krawędzi życia i śmierci. Myśleli że umrze. Ich małżeństwo także w pewnym momencie stanęło na krawędzi rozpadu...

„Przełom nadszedł, kiedy oboje nawróciliśmy się i przyjęliśmy ten krzyż” – wyznaje mama Zuzi. „Tak ocalało nasze małżeństwo, tak zakwitła nasza wzajemna miłość i miłość do Boga; spotkaliśmy Boga w Zuzi!” – zapewniają oboje.

Autorka odwiedziła ich dom. Dotknęła ciepłej dłoni dziesięcioletniej już dzisiaj dziewczynki, która leżała na specjalistycznym łóżku, otoczonym gąszczem przewodów i aparatów pomiarowych, i napotkała spojrzenie jej pięknych, niebieskich oczu, w których, jak wspomina, dostrzegła blask samego nieba. Ktokolwiek odwiedza ten dom, od razu biegnie do Zuzi. Jej widok po ludzku budzi sprzeciw, ale paradoksalnie, przy tej dziewczynce powracają siły, a na życie spogląda się już z zupełnie innej perspektywy. ''Na zakończenie odwiedzin – wspomina pani Joanna – budzi się spontaniczna, krótka modlitwa: „Jezu, ty się tym zajmij! Niech będzie Twoja wola!” – powtarzają cicho rodzice za księdzem Dolindo. To przedziwne: z tego domu nie chce się wychodzić. Czuje się tu radość i wielką energię!''

Przypominają mi się słowa księdza Dolindo: „Krzyż przyjęty... jest prawdziwym lekarstwem, które uzdrawia duszę, pozwala jej się unieść...”

To prawda: Jezus daje nową moc. Po prostu – daje życie! I najważniejsze: daje nadzieję, że w wieczności będzie jeszcze lepiej! W bezpośrednim kontakcie z Bogiem wszystko nabierze pełni mocy! I Zuzia będzie sprawna – i jeszcze piękniejsza!

I wtedy poznamy, co znaczy: kochać do końca, i co znaczy: być kochanym do końca! Wtedy też zrozumiemy, jak smakuje pełnia życia!

Dobrego dnia!


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd