Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Pan Bóg musi dopuścić tyle zranień, tyle trudnych chwil, abyś poczuł się słaby i przez to otwarty na łaskę"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA” - Polsko – długo na to czekałaś!

U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 23. 11. 2016 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa 34 Tygodnia Zwykłego (rok II) – Wspomn. św. Klemensa I, pap. i męcz.; oraz św. Kolumbana, opata.

POLSKO – DŁUGO NA TO CZEKAŁAŚ !

Szczęść Boże – wszystkim słuchaczom!

Niepokojąca jest dzisiejsza Ewangelia. Jezus zapowiada w niej nie tylko koniec świata, ale ostrzega przed poprzedzającą go falą cierpień oraz wielkich prześladowań chrześcijan. Jezus wylicza nie tylko sądy, kończące się karami więzienia, ale mówi także o czymś, co brzmi w naszych uszach o wiele bardziej złowieszczo: „Wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele, i niektórych z was o śmierć przyprawią.”

Jest tu, jak widzimy, wyraźna zapowiedź ogromnych podziałów społecznych, a nawet jeszcze bardziej bolesnych konfliktów, sięgających zacisza domowego, prowadzących wręcz do rozbicia naszych rodzin. Wszak najbardziej boli, kiedy trafiamy na niezrozumienie przez najbliższych.

Chciałoby się zaraz powiedzieć: skąd my to znamy? Czy nie jest to nawiązanie do obecnych podziałów w naszej Ojczyźnie?

Jeśli tak, to można by stąd wnioskować, że istotnie, koniec świata jest coraz bliżej...

Chrystusowi, jak sądzę, chodzi jednak o coś więcej, niż tylko o ostrzeżenie nas przed końcem świata, abyśmy byli gotowi na Jego przyjście. Chrystusowi chodzi bardziej o uświadomienie każdemu z nas czegoś ogromnie ważnego, a mianowicie tego, co jest przyczyną powstawania owych podziałów.

Jak wiemy, źródłem wszelkich konfliktów jest nie tylko nasza słabość, ale również ten, którego imię odnosi się do czasownika „diaballo”, czyli „dzielić”; stąd – „diabolos”, znaczy „diabeł”, „szatan”.

To, co wielu z nas przeżyło w ubiegłą sobotę w Łagiewnikach, i nazajutrz, w niedzielę, w parafiach całej Polski, a mianowicie uznanie i przyjęcie Chrystusa jako Króla i Pana naszego narodu, było wielkim krokiem w tę sferę, do której nasz największy przeciwnik ma bardzo utrudniony dostęp, ponieważ chroni nas tutaj troskliwa Opieka Chrystusa Króla Miłości, której się powierzyliśmy.

Publiczne przyjęcie władzy Chrystusa przez cały naród polski jest potężnym ciosem dla duchów ciemności, ponieważ oznacza przełomową dla nas chwilę: są to duchowe narodziny naszego narodu jako wspólnoty przynależącej do Chrystusa Króla. Osobista przynależność do Chrystusa to ogromna łaska, ale przynależeć do Chrystusa jako naród, to jeszcze coś większego!

Na wielu twarzach pojawiło się w tym momencie głębokie wzruszenie i dziecięca radość. Tuż po przeczytaniu wspomnianego Aktu przez Arcybiskupa Stanisława Gondeckiego zapadła niesamowita cisza, a chwilę potem zerwała się burza oklasków. Klaskaliśmy na cześć i chwałę Chrystusa, Naszego już Króla! Klaskaliśmy również dlatego, aby wyrazić wdzięczność za Jego cierpliwość, z jaką musiał czekać na ten moment tyle lat. Przecież On tego chciał od dawna... i jeszcze bardziej niż my! W wielu oczach widziałem łzy szczęścia...

Tak się składa, że z końcem Roku Miłosierdzia, a także z końcem Roku Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski, dobiega końca także rok poświęcony Henrykowi Sienkiewiczowi, z okazji 100-lecia jego śmierci. Jeden ze znawców jego twórczości, dominikanin, ojciec Andrzej Bielat, stwierdził w niedawno wydanej książce o pisarzu, że nasz genialny noblista, „już jako 30-letni dziennikarz... zrozumiał, iż to, co dobre w ludzkiej egzystencji i twórczości, jest nierozłącznie związane z katolicką wiarą i z chrześcijańskim światopoglądem. Kiedy to pojął, po prostu o tym pisał”, krzepiąc, jak nikt dotąd, nasze serca.

Nieliczni wiedzą, że w laudacji, jaką na cześć autora Trylogii wygłosił szwedzki poeta, sekretarz Akademii Szwedzkiej, Carl David af Wirsen, zwrócił on uwagę na niezwykłe opowiadanie Sienkiewicza pt.: „Pójdźmy za Nim!”. Choć jest ono przetłumaczone na dwadzieścia parę języków, w Polsce pozostało prawie wcale nieznane, za sprawą rzecz jasna komunistycznej cenzury w czasach słusznie minionego okresu. To mistrzowskie, kunsztownie skonstruowane dziełko, zdaniem szwedzkiego poety, było nie tylko zapowiedzią „Quo vadis?”, ale urosło do rangi chwytającej za serce, manifestacji wiary samego pisarza.

A może warto, w ramach kontynuacji „łagiewnickiego cudu”, sięgnąć do tego utworu, i zrobić sobie swoje własne, prywatne rekolekcje, pod kierunkiem kogoś, kto wiedział, czego potrzebuje polska dusza?

Dobrego dnia!


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


Our website is protected by DMC Firewall!