Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Człowiek staje się chrześcijaninem, kiedy staje się dzieckiem, kiedy zaczyna go zdumiewać szaleństwo miłości Boga Ojca"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA" - O niszczącej pokusie wielkości

„U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 2. 01. 2019 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa Okresu Bożego Narodzenia (nazajutrz po Nowym Roku, czyli po Uroczystości Maryi Bożej Rodzicielki)

O NISZCZĄCEJ POKUSIE WIELKOŚCI

Szczęść Boże – wszystkim!

A zatem stało się. Wkroczyliśmy w Nowy Rok – 2019. Jaki on będzie? Na co powinniśmy uważać? Gdzie warto ucho przyłożyć, aby usłyszeć jakieś sensowne treści i przestrogi? Aktualne jest zawsze Słowo Boże, zwłaszcza dzisiejsze...

W dzisiejszej Ewangelii ludzie pytają Jana Chrzciciela kim jest? Czy może jest Mesjaszem, skoro tak autorytatywnie naucza? Jan Chrzciciel natomiast zdecydowanie zaprzecza mówiąc: „Ja nie jestem Mesjaszem!” Kiedy jednak Żydzi coraz bardziej przyciskają go do muru, chcąc, aby się jakoś określił, wtedy z jego ust padają niezwykłe słowa: „Jam jest GŁOS wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską...”

Niezwykłość tego stwierdzenia polega na tym, że Jan Chrzciciel, mając tak ważną misję do spełnienia, nie podkreśla swojej wielkości, lecz swoją małość!

A przecież wydaje się, iż łatwiej wypełnić swą misję występując w roli osoby znamienitej, niż osoby niewiele znaczącej... Tymczasem największy z proroków świadomie niszczy swój „pijar”: „Ja nie jestem Zbawicielem świata!... Jestem tylko Jego głosem!” Jak można to wytłumaczyć?

Może i w naszym życiu mamy do czynienia z podobnym dylematem. Gdy na przykład myślimy o wyzwaniach, jakie postawi przed nami Nowy Rok, czy nie zastanawiamy się, jak tu poprawić swój „pijar”? Jak wzmocnić swój autorytet? Jest w nas tyle dobrych pragnień, tyle marzeń, aby dokonać czegoś wielkiego dla naszego otoczenia i dla świata...

Czy nie kryje się w tym jednak ukryta pokusa wielkości, która zamiast dodawać nam skrzydeł, paraliżuje nas tylko i niepotrzebnie pozbawia energii? Może jednak lepiej powtarzać sobie, w ślad za Janem Chrzcicielem: To nie ja mam być Mesjaszem! To raczej moje talenty, moje pragnienia, moja dobrze wykonana praca, mają być tylko Jego Głosem! Głosem Mesjasza!

Aby to jeszcze lepiej wyjaśnić, opowiem o pewnej irańskiej dziewczynie, noszącej imię Azadeh.

Przybyła ona ze swoją rodziną z Iranu do Francji ze względu na chorą mamę, dla której ojciec szukał pomocy u specjalistów w Europie. Miała wtedy 11 lat. Mimo, iż była gorliwą muzułmanką, nie umiała nawiązać żadnej relacji z Allahem i cierpiała na depresję. Na chrześcijaństwo nawróciła się w roku 2001, gdy miała 24 lata.

Jezusem zainteresowała się pod wpływem ogromnego wrażenia, jakie wywarło na niej nawrócenie jednego z jej przyjaciół oraz jego całkowita przemiana wewnętrzna. Ponieważ w islamie można modlić się nie tylko do Allaha, ale także do jego proroków, dlatego zwróciła się do Jezusa: „Chcę poznać prawdę! Jezu, jeśli Ty jesteś prawdą, powiedz mi to! A jeśli to ty, Mahomecie, jesteś prawdą, powiedz mi to!”

Pewnego dnia siedziała w pokoju na kanapie, czytając gazetę, gdy nieoczekiwanie odczuła czyjąś pełną mocy obecność. Zaniepokojona położyła się, aby przeczekać to dziwne wrażenie, ale zaczęło ono narastać. Ukryła twarz w dłoniach i wtedy owa moc przemieniła się w potężną miłość, o jakiej nigdy dotąd nie miała pojęcia. Była to miłość bezwarunkowa, bezinteresowna, która nie osądzała, lecz wszystko przebaczała. Ogarnęło ją poczucie głębokiego pokoju.

„Nagle ujrzałam przed sobą – opowiada Azadeh – postać mężczyzny, który mnie objął ramionami i powiedział: – ''Wszystko, co o Mnie usłyszałaś, jest prawdą! Ja naprawdę istnieję. Jestem tu teraz z tobą. Zawsze byłem, i zawsze będę z tobą!'' Zrozumiałam, że to był Jezus! W tym momencie rozpłakałam się i zalałam rzewnymi łzami, przejęta radością i strachem jednocześnie. Poprosiłam Jezusa, by wybaczył mi wszystkie złe myśli na Jego temat, jakie rodziły się we mnie, moje niedowiarstwo i grzech. Czułam się tak strasznie brudna i mała w obliczu Bożej Wszechmocy, a jednocześnie śmiałam się, ponieważ otrzymałam od Boga łaskę radości. Od tamtej chwili wiem, że Jezus jest prawdą.”

Gdy o swym doświadczeniu Azadeh opowiedziała rodzinie, jej bliscy przeżyli szok. Niektórzy natychmiast ją potępili. Trafili się jednak i tacy, zwłaszcza jej brat, którzy chcieli ją sprawdzić i rozeznać jej manipulację. Wybrali się zatem do kościoła katolickiego i zupełnie nieoczekiwanie oni również przeżyli tam niezwykłe poruszenie serc, co spowodowało ich późniejsze nawrócenie.

Dzisiaj Azadeh jest lekarzem internistą i razem z mężem bierze aktywny udział w życiu parafii na przedmieściach Paryża. Co więcej: z nadzieją stwierdza, że w Iranie dochodzi obecnie do wielu nawróceń, których na razie nie sposób ujawniać.

Chyba każdy z nas potrzebuje takiej bezpośredniej relacji z Jezusem, która by zdjęła z naszych bark paraliżujące nas, przesadne poczucie odpowiedzialności, często przeniknięte chorą ambicją...

Może u progu Nowego Roku warto sobie powtórzyć za Janem Chrzcicielem: Ja nie mam być Mesjaszem, ale tylko Jego Głosem... Jezu, oddaję Ci moje talenty, siły i rozum! Niech będą Twoim wołaniem!

Tej właśnie pokornej służby Jezusowi w Nowym Roku życzę sobie i Wam, Drodzy Słuchacze... oraz serdecznie pozdrawiam! – Ks. Stefan Czermiński.


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


DMC Firewall is a Joomla Security extension!