Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Pan Bóg musi dopuścić tyle zranień, tyle trudnych chwil, abyś poczuł się słaby i przez to otwarty na łaskę"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA” - Jak nie zagubić się w miłości ?

„U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 8.11.2017 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa 31 tygodnia zwykłego (Rok A, cykl I).

JAK NIE ZAGUBIĆ SIĘ W MIŁOŚCI ?

Szczęść Boże – wszystkim!

Bardzo niepokojące są słowa Jezusa, które słyszymy w dzisiejszej Ewangelii: „Jeśli kto przychodzi do Mnie – mówi Jezus – a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.”

Czyżby Nasz Pan zachęcał do wrogości wobec najbliższych? Oczywiście, że nie! Jezus natomiast formułował swoje wypowiedzi w sposób typowy dla każdego południowca; bardzo emocjonalny, a czasem wręcz drastyczny. Chodziło bowiem o jak najmocniejsze uświadomienie słuchaczom, że decyzja pójścia za Chrystusem musi być bezkompromisowa. Trzeba wybrać swego Mistrza całym sercem, bo inaczej trudno będzie Jego naukę zrozumieć. Ponieważ nie jest to tylko kwestia poznania i przyjęcia jakiejś porcji wiedzy. To jest coś więcej. Formację, do której zaprasza Jezus, można nazwać szkołą miłości. A Miłość nie znosi żadnej konkurencji. Bóg jest miłością i trzeba się w Nim zakochać, żeby poznać Jego tajemnicę, żeby móc znaleźć się w Jego świecie.

Ciekawa rzecz, iż Pan Jezus, wyjaśniając w dalszych słowach charakter prowadzonej przez Niego formacji uczniów, używa mocnego słowa: krzyż. Posłuchajmy: „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.”

W potocznym myśleniu miłość kojarzy się zwykle z przeżywaniem szczęścia, radości, a nawet rozkoszy. Tymczasem nie jest to cała prawda o miłości. „Prawdziwa miłość przyniesie Ci krzyż!” – mawiała Matka Teresa z Kalkuty. Prawdziwa Miłość nie jest efektem jednej decyzji, ale raczej jest owocem procesu dojrzewania w miłości. Jeśli wkroczymy na ścieżkę miłości, to szybko odkryjemy, że tak naprawdę to potrafimy kochać bezgranicznie tylko samego siebie. Miłość do bliźniego, zwłaszcza do tego trudnego bliźniego, zupełnie nas przerasta. Aby kochać tak jak Chrystus, musielibyśmy oderwać się od wielu rzeczy, od wielu przyzwyczajeń, które są dla nas jak bożki, co pchają nas w kierunku zaspokajania naszego egoizmu, czyli miłości własnej.

Warto przyjrzeć się tej głęboko w nas ukrytej, bardzo niebezpiecznej sile, jaką jest miłość własna, bliźniacza siostra pychy. Jak ona działa? Do czego dąży? Zwykle wszystko się jej należy i wszystko chciałaby sobie przywłaszczyć – nie wyłączając tych, którzy są nam najbardziej bliscy. Przywłaszczenie takie (dokonujące się oczywiście głęboko w sercu) jest wyniszczające dla obu stron. Znamy przecież wiele przykładów takich zaborczych miłości.

Poznanie Miłości Boga chroni nas przed tym. Ustawia wszystko w odpowiedniej hierarchii. Ale zaakceptowanie takich „reguł gry” jest trudne. Dlatego Jezus mówi o krzyżu, czyli o cierpieniu. Cierpienie to polega między innymi na włączeniu krytycznego myślenia i na uświadomieniu sobie licznych błędów, jakich dopuszczamy się w sferze miłości. Powinniśmy być odpowiedzialni za drugiego człowieka, a tymczasem do głosu dochodzi nasza nieodpowiedzialność i ograniczoność. Tak właśnie, w bólach, toczy się proces naszego dojrzewania do miłości. Powoli wchodzimy na drogę pokory i coraz bardziej pozwalamy Bogu, aby nas formował w swej szkole miłości.

Zaczynamy też uznawać ordo caritatis, czyli, porządek miłości. Warto go tu przypomnieć: najpierw jest Bóg, potem Kościół, wreszcie Honor i Ojczyzna, a następnie to, co na co dzień jest nam najbliższe: własna rodzina. W rodzinie zaś najwyżej stoi współmałżonek, potem dzieci, a dopiero po nich – rodzice.

Przed nami Święto Niepodległości. Na pewno wśród różnych koncertów pieśni patriotycznej usłyszymy słynne i chwytające za serce „Czerwone maki”. Warto wsłuchać się w 3 zwrotkę tej pieśni. Nawiązuje ona wyraźnie do wspomnianego „porządku miłości”, wskazując na Honor i Ojczyznę, ale również nie pomija cierpienia, którego symbolem jest biały, żołnierski krzyż:

Czy widzisz ten rząd białych krzyży?
Tam Polak z honorem brał ślub.
Idź naprzód, im dalej, im wyżej,
Tym więcej ich znajdziesz u stóp.
Ta ziemia do Polski należy,
Choć Polska daleko jest stąd,
Bo wolność krzyżami się mierzy,
Historia ten jeden ma błąd.”

To chyba jednak nie błąd, ale głęboka prawda duchowa. Prawda o nierozerwalnym związku cierpienia z miłością. Jeśli odkryjemy tę prawdę, to wniesie ona wielki pokój do naszych serc.

Dobrego dnia!


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


Our website is protected by DMC Firewall!