Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Jeśli będziesz naśladował Maryję, jeśli będziesz stawał się coraz bardziej do Niej podobny, wówczas Jezus będzie mógł na miarę twojego oddania ukochać cię taką miłością, jaką Ją ukochał"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA” - Europo, bez Chrystusa zginiesz w oparach absurdu!

U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 15. 02. 2017 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa; 6 tydz. zwykły (rok A, cykl I) – wspomn.
dow.: błog. ks. Michała Sopoćko, spowiednika S. Faustyny.

EUROPO, BEZ CHRYSTUSA ZGINIESZ W OPARACH ABSURDU !

Szczęść Boże – wszystkim słuchaczom!

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o uzdrowieniu niewidomego przez Jezusa w Betsaidzie. To uzdrowienie nie polegało na błyskawicznej interwencji Bożej Wszechmocy, ale było swoistym procesem, który posiadał własną dramaturgię ze szczególnym przesłaniem. Posłuchajmy jak opisuje to ewangelista:

„Proszono, żeby się go dotknął. Jezus ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: „Czy widzisz co?” A gdy przejrzał, powiedział: „Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. A Jezus odesłał go do domu ze słowami: „Tylko do wsi nie wstępuj!” (Mk 8,22-26).

Gdy spróbujemy wyobrazić sobie tę scenę i przyjrzeć się jej dokładniej, pojawią się wtedy różne pytania. Choćby takie: Dlaczego Jezus używał śliny? Albo: Dlaczego nie udało się Mu uzdrowić niewidomego za pierwszym podejściem?

Jezus, jak widzimy, pragnie nie tylko uzdrowić fizycznie chorego, ale chce przede wszystkim dotrzeć do jego duszy, do jego świadomości. Ślina przypomina wodę, która służy do obmywania ran, do oczyszczania ciała z brudu. Nietrudno w tym geście zobaczyć symboliczne nawiązanie do sakramentu Chrztu Świętego, który jest pierwszym spotkaniem chrześcijanina z Chrystusem.

Wyprowadzenie chorego poza wioskę, a także późniejsza prośba: „Tylko do wsi nie wstępuj!” – z pozoru nielogiczna – może oznaczać, iż ślepota chorego wiązała się nie tylko z samym jego kalectwem, ale także z czymś zewnętrznym, związanym ze środowiskiem, w jakim niewidomy przebywał. Może cała wioska potrzebowała egzorcyzmu?

Tego możemy się tylko domyślać, ale przecież wszyscy wiemy, jaki ogromny wpływ na kondycję człowieka posiada mentalność otaczających nas ludzi; a zwłaszcza to, czy są otwarci na duchowe wartości; na miłość, na prawdę i na szacunek do każdego, nawet najsłabszego i najbiedniejszego człowieka.

Polecenie: „Tylko do wioski nie wstępuj!”, można odebrać jako delikatną sugestię zatroszczenia się o swoją własną formację, o coś w rodzaju „wyjazdu na rekolekcje”.

Niedawno zaszokowała mnie wiadomość o wydaniu pierwszego w historii aktu urodzenia robotowi. Uczyniono to w belgijskim miasteczku Haaselt, gdzie burmistrz, zgodnie z wytycznymi Parlamentu Europejskiego, wydał oficjalny akt urodzenia robotowi, który waży 28 kilogramów i ma 120 cm wzrostu. Robot otrzymał imię Fran i nazwisko Pepper. Rodzicami ustanowiono dwoje naukowców, współtwórców robota: Astrid Hanne i Francisa Foksa.

Nie jest to żaden dowcip, ani szokujący performance tylko fakt, potwierdzony normalnym aktem formalno-prawnym. Stało się to możliwe, ponieważ w połowie stycznia 2017 roku Parlament Europejski zatwierdził dokument określający prawa robotów na terenie krajów Wspólnoty Europejskiej. Dokument ten zakłada wprowadzenie pojęcia „osoby elektronicznej” dla najbardziej zaawansowanych robotów. Taka „osoba elektroniczna” będzie miała status podobny do ludzi, nie wyłączając ubezpieczeń społecznych.

Ideologia pozwalająca na tego typu skandaliczne wyczyny przełamywania wszelkich barier i ograniczeń zachowania ludzkiego, nazywa się transhumanizmem.

„Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”.

Czy zagubieni europejczycy, posiadający w swojej historii wspaniałą kartę promieniującej na cały świat cywilizacji chrześcijańskiej, nie przypominają czasami tego człowieka, który po pierwszym zetknięciu się z Chrystusem, zaczynał już widzieć, ale nie całkiem wyraźnie? Kiedy zrozumiemy, że nie wystarczą same wspomnienia​? Kiedy pojmiemy, że nie wystarczy raz tylko spotkać Chrystusa, i zaraz Go potem zostawić? Trzeba Jezusa chwycić za rękę i związać się z Nim na stałe! I absolutnie nie wracać już do wioski, gdzie wcześniej utraciliśmy nasz wzrok.

Dobrego dnia!

 


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


Our website is protected by DMC Firewall!