Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Człowiek staje się chrześcijaninem, kiedy staje się dzieckiem, kiedy zaczyna go zdumiewać szaleństwo miłości Boga Ojca"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA” 2.07.2014 - ks. Stefan Czermiński

U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 2.07. 2014 r. – ks. Stefan Czermiński
13 Tydzień zwykły (Rok A, cykl II)

KTO NAS URATUJE PRZED SAMOZNISZCZENIEM ?

Witam serdecznie wszystkich słuchaczy – Szczęść Boże!

Dzisiejsza Ewangelia może nas trochę zaniepokoić, ponieważ bardzo plastycznie opowiada o spotkaniu Jezusa z dwoma opętanymi. Mieszkali oni w grobach i byli postrachem dla całej okolicy... poprzez agresywne zachowanie i nadludzką siłę, jaką się odznaczali; tak bywa u opętanych... Gdy Jezus się do nich zbliżył, demony oczywiście zaraz spokorniały, i tylko pytały: „Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?”

To stwierdzenie - „przed czasem” - pozwala wnioskować, że diabły, w swej piekielnej inteligencji, mogły przewidywać bliski moment ostatecznej konfrontacji i klęski. Zmuszone do opuszczenia serc tych dwóch biednych ludzi, poprosiły Chrystusa już tylko o swoisty ochłap: – „skoro nas wyrzucasz, to poślij nas w świnie!”

Myślę, że Jezus zgodził się na ich prośbę dlatego, by pokazać nam ohydę i cel diabelskiego działania. Zobaczyliśmy straszny obraz: wielka trzoda świń, ogarnięta demonicznym szaleństwem, runęła wprost do jeziora. Taki jest cel szatana: doprowadzić do samozniszczenia!

Trudno się też dziwić mieszkańcom, że nie zrozumieli w pierwszej chwili symbolicznej wymowy tego wydarzenia, lecz, jako typowi „zjadacze chleba”, przerazili się własnymi stratami materialnymi. Zwykle tak bywa, że „ludzie wolą dostać po twarzy, niż po kieszeni”, jak mówi przysłowie.

To wydarzenie jest jednak bardziej dla nas, niż dla nich.

Każdy z nas - bowiem - powinien sobie zadać pytanie: „Czy nie jestem do nich podobny? Czy i ja nie należę do tych „zjadaczy chleba”, którzy nie przejmują się zbytnio ani honorem, ani rozumem; i woleliby „ raczej dostać po twarzy, niż po kieszeni”?

Wszak nie jest czymś mądrym troszczyć się tylko o kondycję swego ciała, a zaniedbać zupełnie kondycję swojej psychiki i duszy! Tak się niestety powszechnie dzieje, mimo, iż wszyscy uważamy, że choroby psychiczne są czymś wielokroć gorszym od chorób cielesnych!

Jednocześnie zachwyca fakt, że Pan Jezus liczy się z naszym zagubieniem i nie odrzuca nawet opętanych; chce nas za wszelką cenę ratować. W jaki sposób?

W obecnych czasach Jezus posyła nam często swoją Matkę. Ponieważ „Czasy ostateczne”, w których żyjemy, to czasy Maryi, która jest naszą ostatnią szansą. To dlatego powstało tyle sanktuariów maryjnych.

Akurat dzisiaj wspominamy powstanie trzech sanktuariów: w Tuchowie, w Licheniu i w Kodniu. Najciekawszym z nich jest chyba Kodeń, którego powstanie wiąże się ze szczególnie barwną historią uzdrowienia i nawrócenia wojewody litewskiego Mikołaja Sapiehy.

Był rok 1631 r.. Kiedy Sapieha, bardzo już chory, zwątpiwszy w zupełnie nieskuteczne wysiłki lekarzy, udał się do Rzymu błagać Boga o ratunek, został tam wprowadzony do prywatnej kaplicy papieża, gdzie znajdował się cudowny obraz Maryi, patronki Rzymu (- obraz przedstawiał figurę wyrzeźbioną przez samego św. Łukasza, a czczoną od wieków w hiszpańskiej miejscowości Guadalupe). I wtedy stał się cud. Sapieha poczuł się uzdrowiony! Zapałał wówczas nieprzepartym pragnieniem zabrania cudownego wizerunku do swojej siedziby w Kodniu.

Gdy Papież się na to nie zgodził, Sapieha po prostu obraz ukradł i uciekł z nim do Polski, wobec czego Urban VIII obłożył go ekskomuniką. Sapieha jednak nie ustąpił, i dopiero po kilku latach – papież – odwołał klątwę i tym samym zatwierdził sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej... (- jakby na potwierdzenie Woli Bożej – zaczęło ono się wspaniale rozwijać i, co ciekawe, do dzisiaj przyciąga zarówno katolików jak i prawosławnych; warto zajrzeć do książki Zofii Kossak-Szczuckiej – „Błogosławiona wina”, opisującej tę historię).

Opatrzność Boża potrafi pisać prosto po krzywych liniach.

Jeśli dzisiaj wybuchają różne skandale, i zło pokazuje coraz to inne swe oblicze, to Opatrzność pozwala na to dlatego, abyśmy się wreszcie obudzili i zaczęli się troszczyć o nasze życie duchowe, o nasze dusze. W tym samym celu Opatrzność pokazuje nam Maryję, która, tak jak kiedyś uratowała księcia Sapiehę, tak i dzisiaj do nas przychodzi, byśmy sobie przypomnieli, że wszystko ma sens i że Bóg nawet upadki może przemienić na nasz pożytek. Tylko trzeba zacząć prosić Maryję o ratunek. Ona wysłucha!

Chyba, że wrócimy do znanego hasła: „Polacy, nic się nie stało!”

Szczęść Boże!


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd